poniedziałek, 16 lutego 2009

Mega-autobus

Nadszedł czas, żeby opuścić Brazylię. Bardzo lubię wielkomiejską dżunglę (jak do tej pory Sao Paulo było największą, jaką widziałem)



ale niestety czas goni i trzeba było ruszać w kierunku Argentyny. Po drodze mogłem zaopatrzyć się w coś do poczytania, ale niestety miałem nocny autobus, więc zdecydowałem się nie korzystać z automatu:



Na dworcu autobusowym okazało się, że będę jechał największym autobusem, jakim można, a dodatkowo z chyba najlepszymi fotelami, jakie można tam wstawić. Prawdopodobnie klasa business w samolotach jest gorsza! – prawdopodobnie, bo nie mam niestety porównania;)
Pomimo tego, że był to autobus nocny, to wyspałem się bardzo dobrze. Nie ma się co dziwić, skoro miałem tyle miejsca tylko i wyłącznie dla siebie! Przypominało mi to trochę mega-wygodny fotel dentystyczny, tyle że bez wierteł i dentysty:D





O poranku mogłem podziwiać widoki, gdyż miałem fotel na samym przodzie:)



Kiedy zajechaliśmy na granicę, zrozumiałem jak bardzo kocham Strefę Schengen! Odprawa zajęła blisko 2h, a w jej trakcie musieliśmy pokazywać paszporty chyba 3 razy, wyładować bagaże, potem je znów zapakować – chcieli je prześwietlić. Szkoda, że ochrona lotniska w Salvadorze nie była tak skrupulatna, jak celnicy argentyńscy… W końcu udało się i Brazylię podziwiałem już tylko z pewnego dystansu.



Zajechałem to rewelacyjnego miasteczka Puerto Iguacu, obok którego są wodospady, przy których Niagara to podobno siusiawiec. Zobaczymy jutro. Póki co, widziałem miasteczko i jest super! W mojej podróży po Ameryce wychodzi na to, że im dalej, tym lepiej – idąc tym tropem, to w Kolumbii musi być raj, hehe;) Znalazłem też po drodze pralnię – przez te upały kończą mi się już T-Shirty i przydałby się je odświeżyć;) Potrafiłem się nawet zapytać ile jedno pranie kosztuje! Niestety zrozumiałem, że 50 pesos (=50zł), co mnie trochę przygnębiło, ale jak poprosiłem pana, żeby mi zapisał liczbę, to się okazało, że to 15 peso, więc jutro będę w świeżych ciuszkach pomykał:D



I zobaczcie, co po drodze znalazłem! Widać Tommy Hilfiger nie tylko na ciuchach umieszcza swoje logo! Chyba sobie kiedyś kupię taką ciężarówkę, żeby mieć do kompletu;)

1 komentarz:

  1. Pozdro:) cieszę sie że tak fajnie Ci sie tam układa :) uwazaj na siebie ! Trzymam za Ciebie kkciuki :) życzę więcej niesamowitych przeżyć

    OdpowiedzUsuń